^ Do góry

Gazetka Parafialna

KOMUNIKAT PO X SESJI PLENARNEJ II SYNODU ARCHIDIECEZJI KATOWICKIEJ

Dziewiątego kwietnia br. odbyła się dziesiąta sesja plenarna II Synodu Archidiecezji Katowickiej. Zgromadzenie synodalne rozpoczęło obrady od ostatecznego głosowania nad dokumentami przygotowanymi przez Komisję ds. Świeckich oraz Komisję ds. Katechezy i Wychowania Katolickiego. Następnie przewodniczący Komisji ds. Duszpasterstwa Młodzieży przedstawił zmiany w projekcie sformułowane w oparciu o poprawki zgłoszone przez członków Synodu i przedyskutowane na otwartym posiedzeniu Komisji.
W dalszej części sesji odbyła się prezentacja projektu Podkomisji ds. Mediów. Znajdują się w nim propozycje dotyczące m.in. rozwoju mediów archidiecezjalnych, reorganizacji komunikacji pomiędzy parafiami a mediami, wspierania parafii w wykorzystywaniu Internetu do komunikacji z wiernymi. W czasie dyskusji w auli synodalnej zwracano uwagę, iż w dokumencie należałoby się bardziej skoncentrować na wskazaniu najważniejszych celów działalności medialnej różnych podmiotów archidiecezji niż na technicznej stronie funkcjonowania mediów - ta bowiem podlega szybkim zmianom i trudno przewidzieć, jak będą one przebiegać w przyszłości.
Kolejna, jedenasta sesja plenarna odbędzie się 7 maja 2016 r. Zostanie na niej zaprezentowany ostatni synodalny projekt: Komisji ds. Duszpasterstwa. Bardzo prosimy o modlitwę w intencji wszystkich członków Synodu.
ks. Grzegorz Strzelczyk
Sekretarz II Synodu Archidiecezji Katowickiej

"Maryja i my" nr 517 z dnia 16.12.2018

 Skupienie

    Znalezienie czasu i miejsca na modlitwę to troska o zewnętrzne warunki potrzebne dla spotkania z Bogiem. One jednak same nie wystarczą. Potrzebne jest wewnętrzne wyłączenie z otaczającego nas świata i skoncentrowanie uwagi na samym spotkaniu, na obecności Boga oraz na treści rozmowy z Nim. W normalnym rytmie dnia jesteśmy wprost bombardowani dziesiątkami spraw, które dostrzegamy, o których myślimy. To one wypełniają nasz umysł, serce, one podnoszą temperaturę naszych uczuć, one wywierają nacisk na wolę. Chcąc wejść w spotkanie z Bogiem, potrzebna jest umiejętność nabrania dystansu do tej otaczającej nas rzeczywistości, potrzebne jest skupienie. To sprawność, którą należy wypracować, i to możliwie w wysokim stopniu.
    Najważniejszym momentem w doskonaleniu skupienia jest ten, w którym człowiek odkrywa, iż jest to sprawność nieodzownie potrzebna dla twórczego wykorzystania życia na ziemi. W skupieniu nie chodzi tylko o modlitwę, w skupieniu chodzi o życie. Nie ma bowiem mowy o właściwym przeżyciu jednego dnia bez skupienia. Bez niego człowiek nie potrafi uczynić nic wielkiego.
    Błąd wielu, zwłaszcza młodych ludzi polega na tym, iż sądzą, że można życie przeżyć na tzw. „luzie”, tzn. dać się unosić fali chwili obecnej. Stąd próby budowania w sposób tani niewielkiej tratwy i zdanie się na prądy życia społecznego, które unoszą człowieka tam, gdzie chcą. Oto przestronna i wygodna droga, o której wspomina Chrystus.
    Kto ma odwagę kształtować swoje życie i sięgać po wartości wielkie, musi się nauczyć pływać pod prąd, a to wymaga nie tylko wysiłku, lecz i wielkiej koncentracji uwagi, skupienia. Muzyk musi się skoncentrować, zanim uderzy w klawiaturę, matematyk musi wejść w głąb świata cyfr i podłączyć do niego komputer swego umysłu, według ściśle określonego programu. Chirurg operujący chorego często przez dwie i trzy godziny musi maksymalnie skoncentrować uwagę na każdym ruchu ręki, jeśli chce, by pacjent wrócił do zdrowia. Takie skupienie kosztuje mnóstwo energii, mobilizacji wszystkich sił człowieka i każda jego minuta wyczerpuje więcej niż ciężka praca górnika, którą w pewnym momencie można wykonywać prawie mechanicznie.
    To samo obserwujemy w życiu codziennym. Słucham muzyki — im uważniej nastawię ucho na odbiór, tym pełniej chłonę bogactwo dźwięków. Wędruję przez las, zapominam stopniowo o karuzeli miasta, spraw, ludzi. Czuję się jakbym składał z ramion ciężki plecak. Płuca delektują się świeżym powietrzem, oczy pięknem otaczającej przestrzeni, ucho szumem drzew. Bogactwo lasu przelewa się w moje wnętrze. Jeśli nie potrafię się wyłączyć z życia codziennego, przejdę przez las i nawet nie zauważę jego tajemnicy.
    Skupienia wymaga każda praca. Uczennica rozkojarzona nie lubi szkoły, nienawidzi książki. Życie jej pełne jest cierpienia i konfliktów z całym otoczeniem, w domu z rodzicami, w szkole z nauczycielami, nawet z koleżankami, bo ciągle coś psuje, rozbije, zaniedba, spóźni się, zapomni. Dostrzega to młoda nauczycielka, która rozpoczęła pracę. Indywidualne rozmowy i cykl ćwiczeń z zakresu skupienia. Po kilku miesiącach Joanna z pasją czyta książki, z radością wędruje do szkoły. Ma teraz wiele czasu do dyspozycji. To, co dotychczas robiła trzy godziny, teraz potrafi zrobić za dwadzieścia minut. Oto owoc skupienia.
Najczęściej podejmujemy wysiłek skupienia dopiero na modlitwie. Tymczasem ten, kto chce przez kilkanaście minut skoncentrować się na spotkaniu z Bogiem, winien być skupiony przez cały dzień. Jeśli się mu to uda, nie będzie najmniejszych problemów ze skupieniem na modlitwie. Jeśli się nie uda, czas modlitwy zamieni się w walkę z roztargnieniem i zamiast pokoju wypełni wnętrze człowieka niesmakiem nieudanej modlitwy.
    Jan Chrzciciel promieniujący wielkim autorytetem moralnym i religijnym jest wzorem człowieka wewnętrznie zmobilizowanego, skupionego. Jego odpowiedzi na pytania stawiane przez żołnierzy, bankierów, wychowawców, a nawet ludzi władzy, świadczą o doskonałej znajomości życia i jego praw. Lapidarność wypowiedzi, wyważenie każdego słowa mówią o jego skupieniu. O wielkości człowieka w dużej mierze decyduje opanowanie sztuki skupienia. Adwent to czas wyciszenia, czas wewnętrznej mobilizacji, czas skupienia.
Ks. Edward S.

III NIEDZIELA ADWENTU
NIEDZIELA RADOŚCI – GAUDETE

EWANGELIA (Łk 3,10–18)
Gdy Jan nauczał nad Jordanem, pytały go tłumy: „Cóż mamy czynić?”. On im odpowiadał: „Kto ma dwie suknie, niech jedną da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni”. Przychodzili także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i pytali Go: „Nauczycielu, co mamy czynić?”. On im odpowiadał: „Nie pobierajcie nic więcej ponad to, ile wam wyznaczono”. Pytali go też i żołnierze: „A my, co mamy czynić?”. On im odpowiadał: „Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie”. Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest on Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: „Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichrza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym”. Wiele też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę.

Jezus Zbawicielem
Jan wzywał ludzi do nawrócenia i udzielał im chrztu pokuty. Miał on przygotować ludzkość na przyjście Syna Bożego. Zapytany przez ludzi, jak mają żyć, odpowiadał jednoznacznie: bądźcie uczciwi i okazujcie sobie wzajemnie miłość i szacunek. Chrzest Janowy nie był jednak pełny. On chrzcił jedynie wodą. Dopiero Jezus otworzył ludzkość na łaskę Bożą. Można czasem usłyszeć twierdzenia, że uczciwe życie wystarcza i nie ma potrzeby chodzić do kościoła. Nie jest to prawdą. Sami nie jesteśmy w stanie się zbawić, nawet żyjąc bardzo uczciwie. Potrzebujemy chrztu mocą Ducha Świętego i otwarcia się na Jezusa. Tylko On jest naszym Zbawicielem.

Jezu, uznaję w Tobie mojego Pana i Zbawiciela. Oczekuję na Twoje przyjście i pragnę tak jak pasterze i trzej mędrcy ze Wschodu oddać Ci pokłon.


Rozważanie
 Cóż więc mamy czynić? (Łk 3, 10).
    Bycie uczniem Chrystusa nie może realizować się tylko na płaszczyźnie umysłu, uczuć, pragnień i wewnętrznych przeżyć. Wszystko to jest ważne, ale potrzeba czegoś więcej. Człowiek jest odbierany i oceniany przez pryzmat tego, co mówi i co robi, dlatego słowo Boże musi być przełożone na język praktyki życia codziennego. Ludzie przychodzący do Jana Chrzciciela, słysząc wezwanie do nawrócenia, ujęci zapałem i wolą przemiany swojego życia, pytali proroka: „Co mamy czynić?”. Co mieli czynić, aby spotkać Mesjasza, na którego od tylu już lat czekali? Co ja mam czynić, aby nie przegapić momentu, w którym Chrystus przyjdzie? On jest stale obecny przy nas, w nas samych, w bliźnich. Trzeba być świadomym Jego obecności, trzeba odnajdywać Go wszędzie tam, gdzie On jest. Co więc czynić? Jeśli masz dwie suknie, daj jedną temu, kto nie ma, a znajdziesz Jezusa żyjącego w ubogim. Podziel się tym, co masz: chlebem, dobrym słowem, uśmiechem. Służba miłości jest jedyną odpowiedzią na pytanie, co zrobić, aby spotkać Jezusa.


NASZ KATECHIZM

SZÓSTE PRZYKAZANIE:
Nie cudzołóż.

Co to znaczy, że człowiek jest istotą seksualną?

Bóg stworzył człowieka jako mężczyznę i kobietę. Stworzył ich, by byli dla siebie nawzajem i dla miłości. Stworzył ich, uzdalniając do erotycznego pożądania i rozkoszy. Stworzył ich do przekazywania życia. [2331-2333, 2335, 2392]

Bycie mężczyzną i bycie kobietą do głębi determinuje człowieka. To dwa różne rodzaje odczuwania, kochania, inne powołanie w stosunku do dzieci, inna droga wiary. Ponieważ Bóg chciał, żeby mężczyzna i kobieta byli dla siebie i wzajemnie się uzupełniali w miłości, stworzył ich jako różne osoby. Dlatego mężczyzna i kobieta odczuwają ku sobie pociąg seksualny i mentalny.
W okazywanej sobie wzajemnej miłości i jej realizacji poprzez seksualność oboje dają wyraz pełni miłości, do której został powołany każdy człowiek. Podobnie jak Bóg jest stwórczy w swej miłości, taki ma być również człowiek i dlatego powinien wydawać na świat potomstwo.

We use cookies to improve our website and your experience when using it. Cookies used for the essential operation of this site have already been set. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

  I accept cookies from this site.
EU Cookie Directive plugin by www.channeldigital.co.uk